Czesc wszystkim,
mam 20 lat i od miesiaca mam problemy z erekcja, dokladnie mam tutaj
na mysli wzwod, a nastepnie naprezenie (ciekawe slowo na te
okolicznosci ;-)), a wlasciwie jego brak. Jeszcze przeszlo 1,5 m-ca
temu siusiak sterczal jak trzeba, a teraz sie z nim cos porobilo i
jakis taki "zdechly" jest.
Zastanawialem sie z czego moze to wynikac... przestudiowalem troche
literatury, glowie w sieci, wyczytalem, ze
zaburzenia erekcji wynikac
moga z:
- stres
- papierosy
- alkohol
Dwa ostatnie odpadaja, bo zawsze palilem i zawsze pilem, a problemow
nigdy nie bylo ;-) Wiec... zaczalem analizowac, stres - moze
faktycznie, bo w tym okresie rozstawalem sie z kobieta, z ktora
spedzilem na bardzo wiele pieknych chwil, ale z drugiej strony - to ja
ja zostawilem, zupelnie swiadomie. Obecnie mam nowa partnerke, a
bardzoo ja lubie i bardzoo mnie pociaga i powiem szczerze, ze dziwne
dla mnie jest to jak dlugo musimy sie stymulowac ;-), zeby wogole
jakis efekt byl na tym ptaku widoczny... to dla mnie takie - obce ;(
Najsmieszniejsze jest to, ze wydawalo mi sie, ze jestem czlowiekiem
stresoodpornym, a tu taki zonk ;)
Jest jeszcze jedna sprawa - moge miec oslabiony organizm, bo mialem
taki okres, wlasnie m.w. m-c temu, ze bardzo malo jadlem, a to pewnie
tez ma znaczenie...
Pewnie macie jakies sugestie, pomysly :> Moze to stes, moze oslabienie
organizmu, a moze zle krazenie... nei wiem... grrr ;)
Cmokam i pozdrawiam, Troll