Przemyslaw Debski:
> ... Dziecko to taki maly czlowiek, ktory niewiele umie i ciezko mu
> cokolwiek zrozumiec samodzielnie ze swiata doroslych. Oszukiwanie
> dla osiagniecia "lepszej skutecznosci wychowania" , jakby to okreslic
...
> jest fuj, a granie na emocjach w tym celu jest jeszcze bardziej fuj.
> Maly czlowiek, to caly czas czlowiek a nie marionetka majaca tanczyc
> w rytm rodzicielskich checi.
Ale maly czlowiek nie moze tylko 'wegetowac' w mentalnej izolacji,
na miare swoich malych: umiejetnosci i zrozumienia - powinien sie
takze rozwijac i dobrze jest wg mnie jesli opiekunowie (rodzice)
dostarczaja mu odpowiedniej jakosci, [koniecznie] naturalnej
(tzn niewydumanej) stymulacji ku temu, w tym takze emocjonalnej.
Gdyby jakiekolwiek zaangazowanie emocjonalne dziecka bylo "fuj",
to z czasem prawdopodobnie staloby sie ono jakims niewyksztalconym
emocjonalnym 'analfabeta', a chyba nie temu maja sluzyc relacje
dziecka z jego opiekunami (i jego wczesne interakcje z otoczeniem).
Swiadomosc jest czyms fundamentalnym juz dla malego dziecka
- dosc powiedziec ze wrodzona ciekawosc dziecka i niekiedy dociekliwosc
jest zorientowana na rozwiklywanie zagadek i poszukiwania odpowiedzi
na interesujace go kwestie, a to wlasnie stopniowo buduje jego
swiadomosc.
Wejscie w ten proces nieodpowiedzialnego opiekuna z opowiesciami
"od czapy" powinno miec skutki wylacznie "od czapy" - tak cos
podejrzewam... :)
choc nie wiem tego na 100%. ;)
W kazdym razie niezrozumiale wydaje mi sie iz niektorzy rodzice,
poprzez nieopowiedzialne zabiegi wychowawcze, stawiaja swoje
pociechy na odleglej pozycji w stosunku do ich rowiesnikow, ktorych
dzieki temu beda one niejako zmuszone mentalnie ze tak powiem
'gonic' wypierajac ze swiadomosci smieci w postaci protez informacyjnych
z zalosnie dumnym napisem "powered by mama" badz "powered by tata"
(ew. nie daj Boze "powered by mama & tata")... chlip... chlip... ;(
--
Czarek